“Z gorki na pazurki” – czyli walimy sie w dol

Wilek Markiewicz

Wymieniam liste smakolykow ktore umilaly mi zycie,az znikly na rynku. Lista bylaby dluzsza gdybym zapamietal wszystko:

Jedna z moich “pielgrzymek”byla Normandia, z powodu cydru i tyle gatunkow, ze wydawaly sie niezniszczalne. Kolory, procent alkoholu, z gazem i bez, slodkie i suche. Byl to poemat ogladac niezmozona ilosc beczek fermentujacych w chlodnych ciemnych suterynach. Raz, powracajac na normandzka “pielgrzymke,” odkrylem ze to wszystko zniklo, z dziwacznych powodow. Rzad wydal nakaz wytrzebienia milionow drzew jabloniowych i gruszkowych. Widocznie nikt sie specjalnie nie przejmowal; amatorzy sie rozposzylii i reszta pila piwo, wino, brandy… Dla mnie o jeden sloneczny dzien mniej.

To samo nastapilo z garnacha w Katalonii. Podnosilo sie porron ponad glowe i pozwalasz by plyn splywal wprost do gardla. To bylo egzotyczne, dziwnne i wspaniale. Pewnego razu pojechalem do Hiszpanii na garnacha — i to zniklo. Jakies buteleczki pelne chemikalii dla konserwacji to zastapily. Nie wzialem tego wiecej do ust.

W polskiej dzielnicy w Toronto, lubialem polskie marynowane ogorki w natualnym stylu. Nagle zniknely jak je lubialem. Sadze ze producenci dodali octu do fermentacji. Widocznie klienci tak lubieli, lub mogly byc inne powody. Polskie ogorki wiec zniknely z mojego jadlopisu.

Polskie malosolne sledzie, pelne ikry lub mleczka, nagle zniknely w dawnej formie; glowy, ogony i wnetrza odciete i tylko zewnetrzna czesc plywala w swym plynie. To mi przypomnnialo podroz do Quebecu gdy rybacy tylko odcinali filety i bogate smakowite wnetrza rzucali ptakom i rybom. Moze doswiadczyli ze to konsumentom wystarcza i omineli zmudnej czasochlonnej roboty.

Lubialem i lubie dalej polskie wedliny, lecz sadze ze nowoczesna technologia dotarla i tam. Znalazlem twarde gdzie bylo soczyste i aromat dodawal smak. Moim zdaniem, wszystko stalo sie bardziej uprzemyslowione i konsumenci nie zwracaja uwage.

Pamietam z dziecinstwa banany, pelne brazowych ziarnek, nieco jak maki. Dawaly specyficzny odglos gdy nadgryzione i dawaly smak jakby orzechowy.Teraz znajdujesz bezziarniste banany, dla mnie smakuja jak maslo, nie jak owoce. Obecnie owoce bez nasion czy pestek przewazaja. Specyficzny smak dany przez nasiona odszedl. Teraz smak jest bardziej jednolity, dla mnje nudny. Lecz ludzie, nie znajacy roznicy, to przyjmuja.

Wiekszosc dobrych win stracilo wiele ze swego szlachetnego smaku, poniewaz, dla ekonomii, przyspieszenia fermentacji, itd. sa wypelnione uzyznianiem i antyseptykami. Winogrona lubia cierpiec, walczac naturalnie przeciw niezyznosci gruntu, braku wody, nadmiaru upalu lub mrozu. Producenci dla powiekszenia produkcji dodaja wszystko do maksimum. Wino tanieje i wedle obecnych kryteria sa niezle. Znowu, ktoby pamietal szlachetny smak dawnych win?

Czytalem dawna dokumentacje o kawie. Dawna kawa miala czarowny smak lecz byla bardzo wrazliwa na warunki i pasozyty. Tylko najmocniejsze gatunki stawialy opor, lecz byly o gorszym smaku. Producenci zadecydowali ze rozprowadza gorsze gatunki i konsument nigdy sie nie dowie. To bylo ponad sto lat temu, ktoby dzis mogl porownac?

Ekonomia poswieca jakosc dla zysku. Czy ludzkosc zdaza do swego kresu? Otwarty na science fiction, wyobrazam sobie androidow obojga plci, wyzsi we wszystkim od Homo Sapiens.Jedna historia, ktorej tytulu nie pamietam opisuje planete gdzie zwierzeta do zludzenia przypominaja piekne kobiety. Miedzyplanetarni busisnessmani stworzyli zoo na ziemi z tych stworzen, ktore, choc nie mialy pojecia o seksie, posiadaly wszystkie atrybuty by zadowolnic meskich mieszkancow Ziemi i co wazne, mialy bardzo slodka nature. Hustoria konczy sie tragicznie: Te stworzenia z innej planety przywiozly ze soba smiertelna dla Ziemian chorobe i byly zlikwidowane. Historia sie konczy z mezczyzna ktory zakochal sie w swej wlasnosci i zabil ja i siebie.

Z postepujaca technologia, moze dojdziemy do idealnych androidow. Moge sobie wyobrazic scene futurystyczna w ktorej mloda dziewczyna mowi do matki: “Mamo, chce mezczyzne!” “Nie badz smieszna moja droga; kupie ci najdrozszy model z “Machos i Barbies Incorporation!”

.