Wilek Markiewicz
Bylo to w epoce gdy Polacy zagranica musieli sie przebijac w gaszczu antypolskich uprzedzen jak np. “Polish jokes.” Bylem wtedy w Paryzu i widzialem w telewizji polsko – amerykanska mahifestacje protestacyjna. Mlodziez nosila napisy:”And I am proud to be Polish.” Polsko -amerykanski spiewak Bobby Vinton bral udzial i spopularyzowal piosenke rozpoczynajaca sie po polsku: “Moja droga ja cie kocham…” Mniej wiecej w tym okresie bylem w towarzystwie francuskich i hiszpanskich dziewczat i z jakiejs okazji zaspiewalem i przetlumaczylem polska pasterska piosenke. Pierwsza zwrotka brzmiala:
*Pojdzcie gaski, pojdzcie moje
Pojdzcie wszystkie do domu
Opowiem wam troski moje
Lecz nie mowcie nikomu”
Pamietam jak sie zasmiewaly: “Hahaha, Polak mowi do gesi…”
Druga zwrotka zabrzmiala:
“I tak Jasio przed gaskami coraz bardziej sie zali:
Nie mam ojca ani matki, ktorzy by mnie kochali”
I tak smiech zamienil sie w placz. Mialy lekcje by nie sadzic pochopnie.
Druga sprawa lata pozniej toczyla sie w Kanadzie. Bylem wtedy wydawca\redaktorem “Kuriera polsko _ kanadyjskiego.” Otrzymalem list ze Stanow w ktorym korespondentka uskarzala sie na literature “polish jokes” w Stanach i przeslala mi probki – owszem wulgarne. ona zapytywala jaka akcje nalezy podjac. Zamiesciem i odpowiedzialem, prawdopodobnie w duchu ze te tendencje od siebie samvch nie potrwaja dlugo, bo tylko slabosc prowokuje wzgarde, a wzgarda nienawisc — a kto posadzi Polakow o slabosc? Pomagal mi major Antoni Gebski w funkcji administratora, czyli w czym niewiele sie wyznawalem. Z jego zadowolenia wywnioskowalem ze moja odpowiedz byla sluszna.
Skoro wspominam o majorze Gebskim, zakoncze czyms na nute osobista: Gdy major Gebski zmarl, poszedlem do kosciola. W kosciele brzmiala polglosem dodajaca atmosfery nuta: “zeby Polska, zeby Polska, zeby Polska byla Polska…” Gdy przyszla pora wprowadzenia trumny, pani zajmujaca sie ceremonia odnalazla mnie: “panie Markiewicz–do trumny”i tak nieoczekiwanie znalazlem sie na przodzie w orszaku niosacych trumne. Czulem sie oniesmielony, sztywny jak slup telegraficzny i dumny jak paw. Major Gebski nie zapomnial o mnie, jak ja nie zapomnialem o Nim.