Wilek Markiewicz
Galicja — zwana “zielona Hiszpania” gdyz opady sa czeste, atlantycki klimat dominuje. Pomarancze rosna na ulicach, dekoratywne, lecz smakiem nie nadaja sie do spozycia. Piwo zywe, niepasteryzowane musuje w butelkach, pianka nieco wychodzi, lecz doskonale w smaku. Winogrona rosna wysoko, wspinaja sie jak liany. kolor winogron czarny. Wino podaje sie w bialych, porcelanowych, plaskich niby-filizankach. W smaku jest dyskretne — ale sprobuj potem powstac… Brzeg atlantycki jest dziki, jakby ‘wagnerowski’, fale wala wsciekle w skalne brzegi. We wglebieniach brzegow, na ich szczytach widnieja wioski i po dwoch stronach malych skalnych polwyspow – dwie plaze, jedna do kapania sie, druga dla lodzi rybackich. Na wysokich brzegach wzdluz morza male bary. W swiateczne dnie spotykaja sie rodziny i przyjaciele. Przewaznie w grupie bywa kobzista –“gallegos” nie sa gitarystami, lecz kobzistami, jak Szkoci. Celtycka w nich krew i nieco celtyckiej kultury pozostalo. Galicja wyglada prosperujaca, gdyz wielu imigrantow powrocilo z uciulowana fortuna. Duzo posadzonych lasow – eukaliptusow; niespecjalnie na galicyjski klimat, lecz szybko rosna, nie dla urody lecz dla drewna.