Wilek Markiewicz
Pierwszy przyklad dotyczy Wladyslawa Szlengla, poety ktory zginal w warszawskim getcie. Nim dojdziemy do sedna naszego tematu, pare slow o Szlenglu:: pono byl jednym z zalozycieli “Zielonego Balonika.” Jego szlagiery oblecialy Polske, choc nie wszystkim bylo wiadomym czyjego autorstwa; “Ta nasza panna Janka jest gramofonomanka,””Milosc Forda i Skody” -“puscil na Skode czuly reflektor, wewnatrz nastawil radiodetektor” – “Ona zadrzala “-“ach… –od opon az pod dach.” Gdy ja porzucil, ona z rozpaczy stala sie publiczna — taksowka.; “pomozcie zarobic jej na zycie.” W warszawskim getcie, pisal wiersze, niektore do nas doszly: “jak purpurowe krwiste kwiaty –z Niskiej, z Milej, z Muranowa — wykwita plomien z naszych luf — to nasza wiosna, to kontratak — to wino walki uderza do glow!” Glownym punktem naszego tematu “archaicznych pojec:” SS-owcy czy gestapowcy wpadali sporadycznie do jakichkolwiek mieszkan i wystrzelali wszystkich obecnych; tym razem trafilo na czyjas matke. On siedzial w bezruchu, myslac o matce: “Ladna? Nie byla nigdy ladna — nawet gdy sie glowa posrebrzyla — Madra? Nie glupia — Ale BYLA.” Pozniej rzucil okiem na polke kuchenna i “bedzie patrzal (i nie zapomni): — Tam matki rozbity garnek — JEJ pomnik!”
To bylo napisane prawdopodobnie w 43-cim roku. Dzis, nawet mimo najlepszych intencji, niktby nie porownal kuchennego garnka do pomnika kobiety; “wyzwolone” by sie obrazily.
Drugi przyklad, rowniez z czasow wojny: kilka kobiet w mundurach SS przeszla przez oboz koncentracyjny gdzie grupa zydowskich wiezniow oczekiwala wyjscia do pracy (bylo to sadze w Plaszowie). Ostatnia z nich wyrznela w morde najblizej stojacego Zyda. Gdy kobiety SS byly juz wystarczajaco z daleka, wybuchl gremialny smiech; zeby kobieta walila w morde mezczyzne to musialo byc bardzo smieszne. Nawet ten ktory oberwal smial sie. Z jednej strony mundury, symbole zycia i smierci, z drugiej ochlapy ludzkie — ale mezczyzni!
Trzeci przyklad, z Paryza. Wiele lat temu poznalem starsza pania ktora w swej mlodosci byla asystentka — Dra. Junga. Ona nie miala specjalnego wyksztalcenia, Dr. Jung wybral ja “‘z powodu wyjatkowej intuicji.” Na marginesie wspomne ze byla z drem. Jungiem w Berlinie, gdzie nazisci przyjeli go z wielka pompa. Nazistom odpowiadala jego teoria o kolektywnej podswiadomosci, ktora pasowala do ich rasowych teorii, rowniez odpowiadaly jego teorie o Kosmicznych i Oceanicznych wyczuciach. Po wyjezdzie Jung powiedzial mojej znajomej: “to sa newropaci.” Wiec pogloski o sympatiach nazistowskich Junga nie byly zgodne z prawda. Ta sama pani miala przyjaciolke, ktorej corka byla prezeska Instytutu Pasteura w Paryzu. To byla oczywiscie blyszczaca kariera, nie tylks dla kobiety, ale jej matka plakala: “Wolalabym zeby umarla!” Pytali sie jej: “co bys wolala zeby robila?” Odpowiedziala: “Co zeby robila? Siedziala w kawiarni i rozmawiala — jak my!” Te zaskakujace archaiczne dla nas pojecia, sa wiec z nie tak dalekiej przeszlosci i moze gdziekolwiek istnieja nadal. Przypomina mi to los hinduskich kobiej, ktore sie spalaly zywcem przy boku zwlok meza. Gdyby nie dokonaly tego religijnego obowiazku, groziloby im wcielenie w nizszej kascie, a moze nawet jako zwierze…
Inny przyklad tyczacy Indii: Widzialem film hinduski o “Domach wdow.” Mala dziewczynke rodzice zamkneli jako “wdowe.” Rodzice ‘pobrali” ja ze starszym mezczyzna ktory zmarl. Te “domy wdow” mogly byc bardziej domami publicznymi niz klasztorami kobiet, gdyz na filmie (pono historia polegajaca na prawdzie) starsza matrona – wdowa kontrolujaca Dom, wysylala mlode ladne wdowy do klientow. Pono byly wypadki samobojstw. Domy byly chronicznie glodne gotowki. Ta mala dziewczynke uspiono i wyslano klientom. Wrocila uspiona i nigdy nie bylo wiadomym co wyprawiali z nia. Pociag z Ghandim przejezdzal, inna wdowa wykradla uspiona dziewczynke i dostarczyla swicie gdy pociag biegl powoli. Blagala ich: “oddajcie ja Ghandiemu, to jest wdowa!” Tym smutnym przykladem koncza sie “Archaiczne pojecia.”