Jak sie obronic przed obroncami?

 Wilek Markiewicz

Przed wiekami, plemiona sie transformowaly w spoleczenstwa; glowna transformacja nastapila prawdopodobnie przez utworzenie armii i chlopow. Podzial rol byl prosty: wy nas odzywiacie, my was bronimy. Zolnierze obierali dowodcow, ktorzy stali sie krolami co sie konczylo uciskiem chlopow z pomoca zolnierzy. To prowokowalo rewolucje, obecnie w swiecie arabskim. ostateczny problem: jak nieuzbrojeni moga sie bronic przeciw uzbrojonym ktorych dobre intencje moga sie z czasem zmienic? Prosta odpowiedz bylaby: wszyscy powinni byc uzbrojeni. Polski krol Wladyslaw IV rzekl delegacji chlopskiej ktora sie uskarzala na panska swawole: “Gdzie sa wasze kosy, widly, noze?” Madry krol wiedzial ze krolowie nie moga byc wszedzie. Obecnie, gdy sytuacja jest zbyt trudna dla samoobrony, pozostaje pytanie: jak “legitymowac” Uzbrojonych cywilow? Zadawalniajaca odpowiedz nie moze przyjsc od najwyzszych rzadowych sfer; Oficjalna sila nie bedzie dzielic swe sily zbrojne z cywilami — to jakby Opera dawala jednakowa wartosc Zarzueli. Moim zdaniem odpowiedz musi przyjsc od nizszych instancji, od tych ktorzy sa blizej mas; burmistrze, ombudsmmani… Te lokalne sily winne pertraktowac z wyzszymi instancjami, by usilowac zredukowac naduzycia wobec bezbronnych mas, ktore musza byc przestac tak bezbronne. Dramat w Libii, Egipcie, Syrii, winny nas przestrzec co moze nastapic gdy bezbronni demonstruja przeciw brutalnym uzbrojonym przeciwnikom.