Wilek Markiewicz
Gospodarka oszczednosciowa
Obecnie. ubozsze kraje Unii Europejskiej sa pod naciskiem bardziej prosperujacych krajow by zaaplikowac gospodarke oszczednosciowa,glownie dla splacenia dlugow. Kapitaly beda osiagniete zredukowaniem wydatkow na cele spoleczne, oraz zwyzszonymi podatkami uprzywilejowanych finansowo.
Wolna gospodarka
Jej zwolennicy twierdza ze prywatna inicjatywa wolna od podatkow i z kapitalem do dyspozycji stworzy rynki pracy i rozmach ekonomii. Przeciwnicy wolnej gospodarki zas uwazaja ze bogaci zapelnia banki dla spekulacji finansowych, co utrzyma stagnacje ekonomiczna i/albo zainwestuja w inicjatywach ze szkoda dla srodowiska. Wieksza eksploatacja srodowiska oznacza zawsze mniej fauny i flory, mniej tlenu oraz planete kurczaca sie pod nogami.
I co jezeli OBIE STRONY maja racje?
Od krancowych oszczednosci do totalnej wolnej gospodarki jest przechodzeniem z jednej przepasci w druga. Proponowalbym trzecie rozwiazanie. Bedzie to co Dalai Lama zaproponowal w telewizyjnym wywiadzie z amerykanskim Piers Morgan: “Ludzkosc musi sie zjednoczyc.” Moim zdaniem najwazniejszym faktorem do rozwiazania bedzie redukcja, za globalna zgoda, zaludnienia planety. Ziemia nie jest olbrzymem jak Jupiter, ludzkosc nie moze rosnac nie widzac konca, to musi byc wstrzymane i juz najwyzszy czas ku temu. Wtedy zloty srodek podazy i popytu moze byc zastosowany. Inaczej predzej czy pozniej Ziemia zazna los Wysp Wielkanocnych i Kanaryjskich.
Raz asystowalem w dyskusji dwoch przyjaciol,aktywnych czlonkow zwiazkow zawodowych. Mowili o rokowaniach; chodzi zawsze o maksimum korzysci dla stron, bez wziecia pod uwage spoleczenstwa, kraju, planety… To byla czysto darwinowska walka, jak miedzy wilkami. Ludzkosc zjednoczona ujrzy szerszy obraz. musi przestac rosnac liczbowo bez konca i planeta bedzie mogla kwitnac.