Wilek Markiewicz
Niemozliwe jest pokonac Gadafiego bez ciezkiej broni. Gadafi dominuje jak Franco podczas hiszpanskiej wojny domowej. Obama nie podjal militarnej decyzji, poniewaz wie ze Gadafi, nawet pokonany, potrafi przesiaknac amerykanska ziemie amerykanska krwia. Amerykanie moga miec dosc przelewania amerykanskiej krwi dla nie amerykanskich celow. Obama, atakujac Gadafiego, bedzie odpowiedzialny za amerykanski przelew krwi, zas gdy pozwoli na upadek rewolucji, bedzie osadzony za prezydenta bez kregoslupa, uzywajacego slow miast akcji. USA uroslo do pozycji imperium. co przynioslo prozny prestiz, bez wlasciwych korzysci. Pamietam gdy Bush, zmeczony sektarnymi walkami w Iraku, zagrozil: “uwazajcie, amerykanska cierpliwosc ma swe granice.” Sunnici i szyici dalej nie uwazaja i morduja sie nawzajem. Amerykanska opinia publiczne w duzej mierze byla pasywna, bowiem ci ocenieni jako przeciwnicy byli stosunkowo slabi. Gadafi jest doprawdy niebezpieczny, poniewaz jak poslowie mowi, nie patrzy gdzie glowa a gdzie przyrodzenie. Zachod mial nadzieje ze zbuntowani Libijczycy wygraja sami, i wtedy demokraci zachodni zasypia ich komplementami i udziela “humanitarnej pomocy.” Gadafi jest trudny do zakwalifikowania; on nie jest fanatycznym muzulmaninem bo ma oficjalnie Al Queda za wroga. On jest Prywatnym Ja, Bogiem dla siebie, ktory wie jak fortuna zdobyc wladze i zmiazdzyc ludnosc. USA moze poprawic swa opinie poprzez powrot do “splendid isolation” i nie bedzie jako imperium szkodzic sobie i drugim.