Wilek markiewicz
Dlaczego publiczna dezinformacja ma byc zbrodnia bardziej niz jakakolwiek inna wojenna akcja? — ktos mi zadal to niewine pytanie. Otoz dla tych samych powodow dla ktorego zalozenie min wygladajacych jak zabawki dzieciece jest pomyslem bardziej diabelskim niz zamaskowanie min pod inna postacia. Jestesmy psychologicznie obrzydzeni morderczymi klamstwami; wygrac poprzez dezinformacje rowna sie kategorii wygrania za wszelka cene, jak naprzyklad mordowanie dzieci dla handlu organow.
Dezinformacja nie jest akcja wojenna, jest po prostu zbrodnia. Publiczna dezinformacja jest poslugiwanie sie ludzmi jak narzedziem. Dziennikarz sprzedajacy dezinformacje jest gorszy od handlarza narkotykami bo ten drugi dostarcza co przyrzekl.
Jestesmy gatunkiem z zasady moralnym, chociazby dla powodow pragmatycznych. Dlatego od stuleci filozofowie, prawnicy i politycy staraja sie ustanowic granice miedzy wojna a zbrodnia, polityka a gangsteryzmem. Bombardowanie moze byc kryminalne lub usprawiedliwione, zaleznie czy z powodow agresji czy samoobrony, podczas gdy publiczna dezinformacja jest zawsze lotrowskim aktem.
Ludzie sa latwo oszukiwani w sprawach nie angazujacych ich osobiscie. Lecz jesli sa poinformowani, obchodzi ich prawda. Ludzie chca wiedziec o prawdzie, jest to cczescia natury ludzkiej. Bez wiedzy nie byloby nauki ni Historii, tylko garsc przymuszonych dogmatow. Rewolucja Francuska wprowadzila prawo by byc czym jestesmy jak dlugo to nie koliduje z prawami innych, oraz prawo do wiedzy.
Przyznajmy ze najbardziej szanowani dziennikarze zdegradowali swoje media z narzedzia informacji do narzedzia propagandy (“zaangazowane dziennikarstwo”) i sa obdarzeni tak ogolnym zaufaniem, ze moga proklamowac noc podczas dnia i vice versa i publicznosc uwierzy im bardziej niz wlasnym oczom. Hans Christian Andersen uniesmiertelnil ta kolektywna slepote w “The Emperor’s Clothes.” Dziennikarze winni zmienic niektore tradycje w imie “gentlemen’s agreement”, lecz te zmiany mmusza byc wzmocnione prawnie, aby nie pozostac w domenie poboznych zyczen:
1. Nalezy podac zawsze zrodla informacji. Publicznosc jest nieswiadoma jesli reporter wybiera latwiejsza droge, uzywajac material z jakiekos Ministerstwa Propagandy czy szpiegowskiej organizacji. Ogolna publicznosc nie dba gdy zurnalista odbiera informacje od zolnierzy lub od stronniczej publicznosci. podczas wojny nie ma obiektywnych swiadkow, dlatego dziennikarz ma konsultowac swiadkow po OBU stronach. Czasem jest trudno pozostac obiektywnym, lecz subiektywnie mozna pisac poezje, nie sprawozdania.
2. Byc jak najblizej “goracych” miejsc, dajac slowu “reportaz” wlasciwe jego znaczenie.
3. Kolekcjonowac EWIDENCJE, nie tylko opisy swiadkow (gdzie sa te niezliczone pokaleczone trupy?). Media potrzebuje koniecznie takie wzmocnione prawa, nim “swiatowa opinia” (stado owiec, wiedzone przez brutali) nie rozpocznie nastepne krwawe “wyzwolenia.”