Wilek Markiewicz
Gdy człowiek rozszerzył swój życiowy wymiar i wszedł na wodę, rozszerzył również swój psychiczny wymiar. Świat nie przelatuje obok niego jak w aucie lub w samolocie, on pozostaje swymi zmysłami w naturalnym dla niego świecie. Na okręcie egzystencja jest ciągłością, zaś w samolocie jest to ciągłość przerw. Dla kapitana okręt jest jego dzieckiem, domem, światem, królestwem, świątynią, on zaś sługą i właścicielem jednocześnie, gdyż jest to ruchoma wyspa, świat w miniaturze. Dlaczego kapitan okrętu jest mędrcem? On nie dyskutuje z burzą. Gdy się pojmuje stosunek sił, można tę wiedzę zaaplikować i w innych aspektach egzystencji; pojąć kiedy się jest “burzą”, a kiedy elementem, który musi się dostosować. Okręt jest pierwszym łącznikiem w symbiozie, która dopomogła człowiekowi w zdobyciu świata. Gdy tarcie krzemienia o krzemień pozwoliło przejąć kontrolę nad ogniem, tym razem, by zdobyć nowy element (wodę), inteligentne zastosowanie obserwacji nie wystarczyło. Człowiek musiał użyć mózgu by zbudować skomplikowany narząd dla skomplikowanego celu. Poprzednio tworzył proste narzędzia do natychmiastowego użytku: noże, oręż… Lecz okręt w sobie jest bardziej abstrakcyjny w celu, niż polowanie czy walka, które pozostają na linii koordynacji oko/ręka. Okręt jest narzędziem przejścia szlaku w kierunku, w którym znajduje się kultura. Używamy okrętu do odkryć, czy handlu… To przerasta prosty stosunek międzysąsiedzki czy plemienny. Okręt jest najbardziej organiczny z naszych głównych podstawowych tworów. Nie musisz znać fizyki czy filozofii by uchwycić potencjał, prawie że natychmiast; jest to jakby rozszerzenie obrębu naszych ciał.
Dlatego mogłem napisać: “Jestem okrętem z dziesięciu mórz – przebiłem się przez dziesięć burz – Kiedyś ostanę, gdy mnie sen zmorzy – i będę dębem, który rośnie w borze”. Natomiast nikt nie może napisać: “jestem autem, samolotem”, itd.
Ta miniaturka, arcydzieło zaginionej cywilizacji, liczy sobie około pięć tysięcy lat istnienia. Odnaleziona w podziemnej świątyni na Malcie, może przedstawiać kapłankę lub boginie płodności z powodu obfitych kształtów.
MAGICZNA MALTA
Malta nie błyszczy zapierającym dech krajobrazem; reduty i architektura są jej wzgórzami i wąwozami, od prehistorycznych megalitów do ogromnych średniowiecznych fortyfikacji. Z wyżyn cytadel jest się przytłoczonym widokiem w dół i “przywalonym”, gdy stoi się na dole, spoglądając w górę. Po klęsce najazdów, papież wysłał najlepszych architektów, by odbudować Maltę; piękno, jak wyśnione, zostało zbudowane ludzkimi rękoma. Kolor domów jest promiennie kremowy. Praktycznie na Malcie nie ma brzydkich ulic. Jestem wielbicielem natury, jednak nie razi mnie na ulicach Malty bardzo mała ilość zieleni. Ze względu na znikome opady deszczu na Malcie, mieszkańcy są raczej oszczędni w podlewaniu roślin. Przychodzi mi na myśl “kamienne piękno” Baudelaire’a. (“Jestem piękna o śmiertelni, jak kamienny kwiat…” – czyż nie warto przytoczyć?)
Piękno Malty jest bardziej tajemnicze niż wyrafinowane. Historia zbytnio nie napiętnowała mieszkańców wybrzeży. Malta jest dychotomiczna; błyskotliwa historia, która ukształtowała Maltę i resztę Europy, naznaczyła wyspę głównie na powierzchni. Turecka inwazja została powstrzymana przy murach potężnych fortyfikacji orężem Kawalerów Maltańskich, którzy przybyli z zewnątrz. Inne inwazje, udane, nie wstrząsnęły jednak archaicznymi Maltańczykami, wygodnie usadowionymi w swym fenicko-semickim dziedzictwie, w uśpionych rybackich wioskach.
Malta nie poszukuje swej identyczności. Dzisiejsza Malta jest konkretna duchem i prosperująca. Katolicyzm ukształtował dusze Maltańczyków, lecz inaczej niż np. Hiszpanów. Maltańczycy byli poddani, lecz nie przemienieni falami inwazji, które przeszły przez nich. Hiszpanie budowali historie, na Maltę historia spadła. Ta sytuacja uczyniła ich dyskretnymi, skromnymi i przystosowanymi do wszelkich sytuacji. Maltańczycy wydają się niezniszczalni i ceniący wolność ponad wszystko. Wyspiarzom dopomogła niegościnność wysepek w utrzymaniu wyjątkowego charakteru “innej planety.” Odwiedź Maltę i zagiń w innym wymiarze; jak ja sam tego doświadczyłem

