“My Way”

Drodzy,
dziś był dzień, kiedy banał wywolał wgląd w siebie.
Sinatra po latach zaspiewał “My way”.
Zatkało gardło, usta otworzyły się z osłupienia,
wzrok osiadł miękko na rogu stołu.

Tyle chciałbym w życiu zrobić, tyle doświadczyć, tyle przezyć,
tyle się nauczyć, poczuć, zostawić, dzielić, darować.
Zrozumiałem, że żyję w przekonaniu, że sam nie zdołam tego zrobić,
że muszą być w tym wszytskim ludzie, że częścią tego,
być może najważniejszą, są ludzie.
Kto zatem zechce na ochotnika dorównać mi kroku?
Przecież wszyscy są tak zajęci, mają swoje życie?
Od kogo można oczekiwać wspólnej drogi?
Ludzie przychodzą i odchodzą. Mijamy się z sercami pełnymi nadziei.
Czyż sam zdołam dzwignąć swoje życie? Zostaje sam.
Zmęczony poszukiwaniami towarzysza drogi,
tracąc bez wątpliwości piękne dni.
Rano budzik powita mój uśmiech i z pokorą znów umyję zęby,
podleję kwiaty, zrobię pierwszy krok w nowy dzień,
ciągle marząc o podbojach świata.
Potem bez żalu pożegnam wieczorem kolejny dzień,
bo choćbym miał zostać tak na zawsze,
to nic na świecie nie zastąpi tego –
mojej wielkiej żarliwej chęci życia.
To jest to,co chcę w życiu robić po mojemu, my way.
Zys
……………………………………
Po kolejnych wierszach Zysa zdobiacych stronewilkaM. zachodzi oczywiste pytanie czy nalezaloby rozszerzyc ja dla zespolu pisarzy. Wtedy zaszlaby potrzeba zmienic nazwe strony ktora nie bylaby forum jednego autora plus ewentualnych korespondentow. Dla mnie byloby to 0bojetne; mnie glownie interesuje nisza, gdzie moge zamiescic na lamach wolnej prasy cokolwiek mi odpowiada. Lecz jedna jaskolka nie czyni wiosny. Gdy sie znajda inni ochotnicy, porozmawiajmy. WM.