Wilek Markiewicz

Wilek Markiewicz, Ouroboros pożerający własny ogon, symbol wieczystości obejmującej kosmos, drzeworyt.
Jest to rzeczą ludzka, że przyciąga nas fantastyka. Jest również rzeczą ludzką, że się wgłębiamy w podstawowe ludzkie zagadnienia. Więc te dwie tendencje naturalnie się przeplatają. Postaram się dać parę przykładów magicznego piękna science – fiction, która popularyzuje to, co w nas głębokie i podstawowe.
W jednej z nich, statek powietrzny z obcej planety wylądował na Ziemi. Szczególnością danego statku było, że funkcjonował jako żyjący stwór. Był on harmonijną kompozycją elementów, które mogły żyć poszczególnie, zaś razem tworzyły doskonale funkcjonujący wehikuł międzyplanetarny. Jedyny element, którego było brak w danym statku kosmicznym to “Pchacz” zdolny by myślą zainicjować praktycznie nieograniczoną szybkość statku. Poprzedni “Pchacz” zmarł i statek nie mógł wrócić na swą planetę, aż do odnalezienia nowego “Pchacza”. Zbiegiem okoliczności “Pchacz” miał być ludzki. Pierwszy ziemianin, którego napotkali był młodym mężczyzną. Zdumiony aspektem dziwnych stworów mówiących jego językiem, zemdlał, a i oni byli zdumieni, że “Pchacz”, najbardziej skomplikowany z mieszkańców kosmosu, mógł być czymś zaskoczony. W końcu przekonali go, że należy do gatunku “Pchaczy”. Wytłumaczyli mu, że wszyscy mieszkańcy kosmosu są potencjalnymi komponentami całości i że ostatecznym celem każdego jest komunikacja kosmiczna, gdy staną się częścią kosmicznego statku. Zapewnili go, że odnajdzie raj na głównej planecie – kwaterze dla wszystkich, bez “Pchacza” zaś, nie osiągną nigdy dostatecznej szybkości by tam dotrzeć. Po kilku bezowocnych próbach osiągnął sukces i statek poszedł ku swemu przeznaczeniu z szybkością przekraczającą wielokrotnie światło.
Co nam mówi ta historia? Jest to konkluzja “kolektywistyczna”. Samemu jest się niczym, zaś razem wszystkim. Nie żyjemy tylko dla siebie i połączonymi siłami osiągamy świetliste jutro.
Inna historia mówi o niebezpiecznym narkotyku usuwającym separację między rzeczywistością a iluzją. W szpitalach pacjenci krzyczą na obsadę: “Idźcie precz, wiemy że nie istniejecie!” Inni śpią i nie wiemy o jakiej rzeczywistości śnią. Bohater historii żyje swym długim życiem i umiera by się zbudzić do nowej egzystencji. To się powtarza wielokrotnie. Historia się kończy, gdy bohater dobrowolnie odrzuca świadomość czy przeżywa obecnie prawdziwą egzystencję czy iluzję. Wielu filozofów dyskutuje na temat wrot oddzielających rzeczywistość od iluzji. Film “Matrix” jest poświęcony temu zagadnieniu. Studenci wielowymiarowości często się gubią między spirytualizmem a materialną rzeczywistością (Hilley).
“Berserkers” Freda Saberhagen porusza temat istniejący od czasów Starożytności, o walce dobra i zła, ludzi i potworów, bogów i olbrzymów. Autorzy spirytualni wychwalają pozorną bezcelowość poświęcania się dla ideałów. Religijny astronauta poświęca swą przyszłość by, na obcej planecie, czytać Biblię metalowym robotom. Ksiądz odrzuca przyszłość na Ziemi by ratować dusze prostytutki na kosmicznym statku i dziękuje Bogu za ten przywilej. Osobnik asocjalny, odrzucony przez społeczeństwo znalazł duchowe schronienie w swej pieczarze, gdzie tworzy piękno. Pamiętam, że gdy czytałem tę historię, byłem zdumiony wyborem tematu autora; kto może skorzystać z przekazu o kimś patetycznym i odrzuconym, żyjącym tylko dla siebie? Zabrało mi wiele czasu, żeby zrozumieć, że jednostka ma prawo i obowiązek, by się przeciwstawiać kolektywnym siłom, że może znaleźć schronienie w świecie, gdzie granica między życiem zewnętrznym a wewnętrznym jest nieistotna. Tu powracamy do “Matrix” i możemy sobie przypomnieć lub wyobrazić inne aspekty kosmogonii zwanej science – fiction.
…………………………………………….
W “SPOJRZENIU W NIESKONCZONOSC” – sprostowanie
W artykule o “science fiction” omawiam nastepujace charaktery:
Religijny astronauta poświęca swą przyszłość by, na obcej planecie, czytać Biblię metalowym robotom. Ksiądz odrzuca przyszłość na Ziemi by ratować dusze prostytutki na kosmicznym statku i dziękuje Bogu za ten przywilej. Osobnik asocjalny, odrzucony przez społeczeństwo znalazł duchowe schronienie w swej pieczarze, gdzie tworzy piękno.
Rozchodzi sie o 3ch osobnikow nie majacych ze soba nic wspolnego, przepraszam za ewentualne nieporozumienie WM