Sciezyna wiejskiego filozofa

Wilek Markiewicz

 Operujemy w wymiarach 3-ch rytualow: 1. atakujemy 2. bronimy sie 3. sympatyzujemy. To samo zachowanie zmienic moze charakter tresci; szczerzenie zebow z grozby staje sie zyczliwym usmiechem. Pies czy wilk moga machac ogonem, bo zauwazalne. To tyczy rowniez prymitywniejsze gatunki: Mniejszy waz sie nadymuje zeby pokazac wiekszemu ze jest zbyt wielkim do polkniecia. Gatunki trujace ostrzegaja kolorem, inne sa chronione mimetyzmem. Jak to wytlumaczyc? Struktura jest trudniejsza do wytlumaczenia niz zachowanie. Czlowiek uzywa psychologii, ale tez niezupelnie; cecha charakteru jest genetyczna, wiec tak tajemnicza jak mimetyzm i inne cechy niezalezne od woli. Swiat automatyczny jest tak skomplikowany jak swiat swiadomosci. Jak to sie dzieje ze ptaki latajace gromadnie, drobne ryby plywajace masowo, insekty lecace masowo, nie zderzaja sie? To zbyt szybkie by byc podejmowane decyzja. Na jakim poziomie nastepuje zdominowanie sytuacji? Dominacja kolektywna, dominacja indywidualna; cialo zlozone z komorek, otarte wspolna skora, podzielone na organy…  Jednokomorkowce, indywidualne jak ameby, lub zyjace intymnym sasiedztwem,  jak lichen. Tutaj cala tajemnica zycia trzyma nas w swej garsci. Podgladamy nature, czy chodzimy jej sciezkami? Jesli sie cos dzieje wiecznie czy okresowo, to nawet Bog sie znudzi. Gdybysmy odkryli “po co,” moze odkrylibysmy “jak i co.”