W artykule pod tytulem “Nowe argumenty popierają teorie, że mózg i myśl nie są koniecznie złączone” Jay Ingram opisuje w “Toronto Star” wyniki niedawnych badań syndromu pozornej śmierci (Near Death Experience); pacjenci z symptomami klinicznej śmierci mózgu oraz ci, których mózg wykazywał pewne oznaki życia, po powrocie do świadomości opisywali identyczne wizje, jakby z nadświata. Fakt, że klinicznie martwy mózg może się wykazać obrazami i pamięcią otwiera hipotezę, że istnieją inne źródła myśli niż mózg i niektórzy wiążą te źródła z duszą.
Inne doświadczenia, z dziedziny holografii, sprowokowały wielki entuzjazm wśród adeptów metafizyki. Otóż odkryto, że gdy na przykład na obrazie holograficznym konia, głowa zostanie odizolowana i powiększona, obraz holograficzny całego konia jest odtworzony. Jak głowa może zawierać w sobie informacje całości obrazu? Dla adeptów filozofii Wschodu, stanowi to metafizyczne potwierdzenie jedności wszechświata, czyli że każda część zawiera swą całość. Nie pamiętam jak tę zagadkę holograficzną rozwiązano, mogę natomiast zaproponować kliniczne wytłumaczenie, jak może istnieć myśl przy klinicznej śmierci mózgu.
Parę lat temu oglądałem reportaż telewizyjny o ludziach urodzonych bez mózgu, a jednak zdolnych do funkcjonowania. Wykazywali oni co prawda pewne trudności; na przykład jeden młody człowiek mówił powoli i z przerwami, młoda dziewczyna chodziła z trudnością, natomiast wykazywała pełną zdolność do baletowych kroków, w takt muzyki. Młody człowiek ukończył uniwersytet ze średnim rezultatem. Jego ojciec zaprotestował: “tylko ze średnim?!” Publiczność, która asystowała przy spotkaniu, biła brawo. Zagadka nie jest kompletnie wyjaśniona, lecz zostało odkryte, że ci ludzie posiadają pewną ilość neuronów rozrzuconych w poszczególnych miejscach mózgu i w stosie pacierzowym, które, nawet w niewielkich ilościach, mogą wykonywać pewne czynności mózgu. Weźmy pod uwagę, że natura nie działa jak inżynier, który poszukuje maksymalnej wydajności kosztem minimalnego wkładu. Natura nie jest oszczędna; miliony nasion pada byle gdzie, miliony spermatozoidow “marnuje się” na jednego osobnika. Drzewo produkuje liście, do których światło nie dociera jednolicie, grunt że pewne minimum dochodzi i wszystko działa sprawnie. Natura idzie z prądem, jest ona modelem przystosowania się do warunków. Więc myśl może znaleźć swoją drogę funkcjonowania przy klinicznie martwym mózgu. W konkluzji, nie należy mieszać medycyny z ezoteryką, czy holografii z filozofią.
