Koniec historii, czy koniec ideologii?

Profesor Fukayama przepowiedzial koniec Historii. Rzeczywistosc jest nieco inna, lecz nie jest on kompletnie w bledzie. Jesli Historia jest niekoniecznie skonczona, mamy obecnie Historie ktora wlecze nogami za soba. Wszystko co bylo sie powtarza, lecz w minorowej skali: rewanz na Serbach, neokolonialistyczna inwazja na Irak i Afganistan… Mimo wszystko, swiat moze podazac w kierunku stalego pokoju, w ktorym bieg Historii bedzie faktycznie zwolniony. Koniec ideologii moze byc symptomem konca Historii. Jak widzimy w Tunisie, rewolucyjne zmiany sa bardziej owocem pragmatycznych koniecznych zmian, bez ozdob kwiecistych dogmatycznych retoryk. Wszelkie ideologie sa bazowane na strukturach ktore wczesniej czy pozniej trzaskaja w swych posadach. Natura ludzka jest jaka jest, nie mozemy zmienic darwinistycznego swiata. Ideologie stwarzaja gniazdo dla jednostek ktore wczesniej czy pozniej dochodza do wladzy, rozkladajac od wewnatrz retoryke. Pono gdy Marksa pytano jak sobie wyobraza swiat komunistyczny w praktyce, on odpowiedzial: “Skad mam wiedziec? Przyszlosc pokaze.” To bylo moze najlepsze co Marks mial do powiedzenia. Wiec zacznijmy od porady swietego Eloi do krola Dagoberta (w wolnym tlumaczeniu): “Potrzebujemy, nie pokoj po wojnie, lecz zamiast wojny.”