Architekci zamkow, palacow i innych wielkich struktur,siegaja wizja calosci.
Budowniczy ogladaja kazdy kamien ktory przechodzi przez ich rece.
Widzialem gesty krzew wibrujacy wlasnym zyciem; niemozliwym bylo ujrzec niezmierna ilosc malych insektow wypelniajacych go. Tylko cieplo i zyjaca energia promieniowala od niego. Byl on jak zyjaca “Maszyna Tingueli” w swym wiecznym ruchu, pozostajac jednoczesnie na jednym miejscu.
Niezrozumiale zyczenie mna zawladnelo by czuc sie czescia kolekcji. Nie jestem architektem, budowniczym i rowniez nie pozostajac na jednym miejscu. Wiec kim jestem? Jak sie przedstawic swiatu i sobie samemu? Jestem wibrujacym mozgiem na swej ruchomej podstawie? WM