Wilek Markiewicz
Neils Bohr na wykladzie: “Panie i Panowie, nie rozumiem ani jednego slowa z tego co powiedzialem.”
Fizyka Quanta nie potrzebuje byc zrozumiana, matematyka spelnia zadanie teoriami i rownaniami. Teoria Quanta otwiera nowe horyzonty bez “zrozumienia.” Nie jestem matematykiem i probuje zrozumiec co sie da nasza codzienna logika dostosowana do pieciu zmyslow i trojwymiarowej przestrzeni. Lecz co sie staje gdy wchodzimy w sfere nieskonczonosci? Jak cos byc moze nieskonczenie malejace? Nieskonczenie wielkie jest latwiejsze do pojecia; trojwymiarowa przestrzen moze byc wystarczajaco wielka by pomiescic nieskonczonosc. Mozemy sobie wyobrazic ze jestesmy molekulami dla gigantycznych rozmiarow ukladu kosmicznego, nasze slonca jadrami, nasze planety elektronami, nasze mniejsze od planet elementy dla “nich” beda pierwiastkami… Lecz gdy przechodzimy w nieskonczenie male, jestesmy zgubieni – cos nieskonczenie malejacego??? Gdzie sie “podziewa?”
Tu musimy zastosowac nieco myslowej operacji; Jonatan swift pisal w swych “Podrozach Guliwera” ze wszystko jest problemem proporcji. Rabelais, w “Gargantua i Pantagruel” wyslal swego bohatera do mniejszego wymiaru i co on tam odnalazl? Chlopa — normalnego dla niego wzrostu gdyz on sie wyrownal — sadzacego kapuste. On sie zapytal chlopa: “co robisz?” i chlop odpowiedzial: “sadze kapuste.”Jaka tu mamy lekcje? Potwierdzenie ze wszystko miesci sie w proporcjach, automatycznie przyjete przez uczestnika ktory bierze w nich udzial. Wiec umysl jest koncowym sedzia wymiarow. tak dla “nieskonczenie” wielkich jak dla “nieskonczenie” malych. Dla umyslu obserwatora te “abstrakcje” sie nie licza, on bedzie zawsze dostosowany do otoczenia. Moze to jest konkluzja ktora przyblizy “quantystow” i “newtonistow.” ze swiat jest zbudowany przy udziale obserwatotow.
