Wilek Markiewicz
W kwartalniku “Aspekty filozoficzno-prozatorskie,” pod powyzszym tytulem autor Stefan Konstanczak omawia obowiazki “doktorow dusz” w pomocy znajdujacym sie w najtrudniejszej fazie przejscia z zycia na smierc.
W opowiesci science fiction, kobieta-android na zapytanie czy sie obawia smierci odpowiada: “jezeli smierc jest nicoscia, dlaczego mam sie obawiac czegos co jest niczym?” Dla kogos mogacego osiagnac tak prosta konkluzje, naturalnie nie ma problemu. Lecz — moze trzeba byc androidem by osiagnac ten stopien. Dla wszystkich zyjacych instynktywny strach przed smiercia jet czescia istnienia. O ile pamietam, tylko pewien rodzaj mrowek instyktownie rzuca sie na ogien by ratowac mrowisko. Wiec “doktorzy dusz” moga odnosic sukces u tych ktorzy wierza w zycie pozagrobowe. Inni akceptujacy smierc moga podpasc pod nastepujace kategorie:
1. Ci bardziej wystraszeni zyciem niz smiercia.
2. Ci dla ktorych smierc jest poswieceniem sie dla idealu.
3. Ci lubiacy ryzyko, zawodowo lub jako hobby.
Sa sytuacje zamkniete dla doktorow dusz, jak smierc przez dlugotrwale tortury; jedyna nadzieja dla tych ofiar jest jaknajszybsza smierc. Cierpienie moze byc gorszym od smierci, wszyscy samobojcy wiedza o tym. Arystoteles powiedzial ze celem istnienia jest szczescie. Lecz sa filozofowie ktorzy twierdza ze kompromis jest filozofia prawdziwego zycia. Ludzie wybieraja mierne sytuacje w imie realizmu. Na innym krancu sa ekstremisci; tu przechodzimy z filozofii do psychologii. Wybor moze byc temreramentalny. Logika moze byc wielokierunkowa jak fale oceanu kaprysnie zmieniajace sile, frekwencje i kierunek. Reszta jest przeznaczeniem, inne slowo dla Historii.