Hologram “sluszne – niesluszne”

Wilek Markiewicz
 
Lata wstecz czytalem sagi “Berseker” Freda Saberhagena. Jedna ktora szczegolnie pozostala w mojej pamieci zamieszcza debate miedzy adeptem religii stworzonej wokol Bersekera i przeciwnikiem Bersekera. Dla mnie najwazniejszym w debacie bylo ze antyBerseker nie przeciwstawial sie bezposrednio argumentom przeciwnika. Powtarzal wciaz: “moze masz racje…”  Pamietam transcendencje w jego slowach: “z twa cala prawda, mozesz sie mylic” lub: “tu chodzi o cos innego.”
 
Ludzie teoretyzuja, traktuja “sluszne – niesluszne” jak matematyczne rownania i w konsekwencji, jakas iskra zanika. Jestesmy wielowymiarowymi istotami. Gdy potrafimy zmienic nasze stratum, cos nieoczekiwanego moze sie pojawic. Mozemy odkryc ze “szare” nie jest polowiczne miedzy bialym i czarnym, lecz czymskolwiek osobnym. Nie poznamy istniejaca strone negatywna prawdy ni pozytywna nie-prawdy, jesli nie osadzimy z pewnego dystansu. Nihilisci rozwiazali wzglednosc wszystkiego werdyktem Lorda Shiwy: wszystko musi przyjsc i odejsc. Anty-berseker mial racje, terraformat swiata nie jest naszym celem. To jest Lorda Sziwy poziom, nie nasz. Nie jestesmy bogami od uniwersalnych prawd, zajmijmy sie naszym lokalnym poziomem. Chcialbys odgrzac zmije na twej piersi? Nie! Chcesz utrzymac gatunki na planecie? Tak! Moze osad miedzy dobrym a zlym, slusznym – nieslusznym jest tylko sprawa dystansu.